Anva
Rano obudził mnie pukanie do drzwi, była to Heroina. Była zamyślona, ale jak mnie zobaczyła starała się to ukryć.
- Siostrzyczko, wreszcie cię mogę przytulić- i to zrobiłam- i pogratulować za igrzyska, jestem z ciebie dumna.
-Dziękuje, a ty, chodzisz z Wellingerem- zaczęła się śmiać.
-Tak, i zgadnij kogo spotkałam jeszcze?
- Michaela?- zapytała, jakby wiedziała.
-Tak, skąd wiesz?
- Zgadywałam, jak tam u niego?
- Wciąż tak samo wredny- zaczęłam się śmiać, a ona ku mojemu zdziwieniu nie.
- Idziemy na śniadanie?- spytała jakby chciała skończyć temat.
- OK. Tylko pójdę po Andiego.
Na śniadaniu jak na złość, byli Michael, Gregor i Thomas. Do tych dwóch ostatnich nic nie miałam, ale do Haybeacka, yhhhh... ale postanowiłam na niego nie zwracać uwagi. Hera przywitała się z chłopakami z polski, a następnie poszła do grupki Austriaków, przywitała się, a nawet pocałowała w poliko mojego wroga. Przyszła do nas z zaczęliśmy jeść. Andi gadał coś z moją siostrą, a ja nic nie mogłam wiedzieć, bo to niby niespodzianka, kolejna?
Po treningach chłopcy mieli serie klasyfikacyjną, w której najlepszy okazał się Thomas Morgenstern. Mieliśmy po tym iść na miasto, ale Hera nie chciała i została w hotelu, i my poszliśmy na ,,małe,, zakupy.
Ja uwielbiam ubrania Chanel, Klein, Armani, Gucci, a najbardziej torebki i buty. Jak zawsze musiałam mieć kogoś do doradzania, ale zwykle była to Heroina i ona nie lubiła tego typu ciuchów, wolała adidas, nike, bądź Reebok, szliśmy na kompromis ja grałam w angrybirds jak ona robiła zakupy, a ona słuchała muzyki jak ja robiłam zakupy. Tym razem wybrałam się z Laurą, która też uwielbiała zakupy tak jak ja <3
Byliśmy w sklepie Chanel, i nagle zauważyłam coś na palcu Laury, coś pięknego. Był to pierścionek z pięknym brylantem.
- Laura?!- powiedziałam-Od kiedy masz taki piękny pierścionek?
Zaczęła się uśmiechać, a ja już spodziewałam się co mi odpowie.
-Maciek poprosił mnie o rękę-odpowiedziała, a na jej twarzy pojawiły się rumieńce.
-I ty mi nie powiedziałaś, kiedy to się stało?
-Wczoraj.
-To gratuluje, kiedy wesele? Mam nadzieję że będę druhną.
-Oczywiście, jeszcze nie planowaliśmy tego przecież dopiero co mi się oświadczył.
Po zakupach spotkaliśmy się z Heroiną w kawiarni. Ona już tam czekała.
-Ty wiesz że Laura wychodzi za mąż?- od razu musiałam to powiedzieć Herze.
-Och... Gratuluję ci Laura- powiedziała, ale widać po niej że była zamyślona. Laura musiała iść do toalety, a Hera zaczęła mnie pytać- Myślałaś kiedyś o naszych rodzicach.
- Zawsze, przecież nas wychowali- powiedziałam.
-Nie... chodzi mi o naszych biologicznych rodzicach, no wiesz, jak mają na imię, jak wyglądają czy żyją?
-Nie, oni nas porzucili, chociaż - nagle przypomniał mi się mój sen- śniło mi się że nasza matka, prawdziwa, nas odnalazła.
-Naprawdę...-ucichła, i nie dokończyła, ponieważ wróciła Laura, i wypiłyśmy małe late.
Następnego dnia, były ostatnie zawody PŚ. Już o 12:30 byliśmy na skoczni. Tym razem zostaliśmy w wiosce. Po trzech godzinach zobaczyłam Andiego który zmierza w moją stronę, przywitałam się z nim czułym pocałunkiem.
-I jak?-zapytałam.
-Niezbyt- czułam ze mówi prawdę- Dobre drugie miejsce w klasyfikacji generalnej- uśmiechnął się.
-Gratuluje, to tylko dekoracja została.
Pierwsze miejsce miał Kamil, a trzecie, i to mnie zdziwiło miał Michael, Kot dopiero na czwartym ale i tak się cieszył, i już mógł się skupić na weselu. Po dekoracji Heroina mówiła że musi gdzieś iść i że wróci dopiero wieczorem. A my z Andim postanowiliśmy świętować sami.
-Słuchaj, co z nami teraz będzie- zapytałam.
- Normalnie, będzie dobrze teraz tym się nie przejmuję.
-Jak nie teraz to kiedy, przecież jutro wracamy, ty do Niemiec, ja do Polski.
-Właściwie, to na dwa dni, trzeba się spakować na wakacje.
-Co masz na myśli, jakie wakacje, gdzie?
-Do Afryki.- I wtedy zrozumiałam że to jest pewnie ta niespodzianka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz