Nigdy mnie nie zapomnij

Nigdy mnie nie zapomnij

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział dziewiąty

          Laura 
To już dziś, mam zostać Panią Kot, tak się cieszę...... Wszystko gotowe, wystarczy tylko powiedzieć ,,Tak''.
Trochę się boje, ale na strach teraz nie pora. I'm ready!
Miałam najpiękniejszą suknie ślubną, wesele jest w Zakopanym. Nawet dziennikarze się nim zainteresowali.
Kwiatki przed moimi nagami posypała Holi, a za rękę trzymał mnie tata, kościół był pełen, a koło księdza stał mój ukochany, Maciek. Gdy już stałam koło niego poczułam się bezpieczna. Kocham go.
 Nie słyszałam  co mówił ksiądz, ale gdy Maciek zaczął składać przysięgę chciałam się rozpłakać, on jest tak kochany, ale była pora na mnie. potem zostało mi do powiedzenia jedno:
-Tak.
Gdy on mi to samo odpowiedział, skrzypce zaczęły grać, a my wyszliśmy z kościoła, i weszliśmy do góralskiej karocy.
-Kocham Cię- powiedziałam do Maćka.
-Kocham Cię- odpowiedział, i pocałował mnie.

Weselna sala była to chata góralska, z drewna i tylko drewna.
Anva siedziała po mojej prawej stronie a koło niej Andreas, po lewej stronie Maćka siedział jego druhny Piotrek.
Nadszedł czas na pierwszy  taniec. Trochę się denerwowałam, zawsze miałam dwie lewe nogi do tańca ale gdy on jest przy mnie czułam się dobrze.
Zatańczyłam dość dobrze. Gdy podli nam kolacje, poczułam że muszę wyjść do toalety, było mi niedobrze.

-Laura- zawołała mnie Anva.
-Jestem tu- powiedziałam z twarzą w muszli klozetowej.
-Co ty tutaj robisz?-zapytała.
-Zrobiło mi się niedobrze.- oznajmiłam.
- Przecież nic jeszcze dziś nie jadłaś?!
-Fakt. -zaczęłam rozmyślać- Okres też mi się spóźnia.
-Wiesz co to znaczy- odpowiedziała z uśmiechem na ustach.
Jestem w ciąży, naprawdę. Trochę się cieszę, trochę? nawet bardzo, ale obawiam się jak to powiem Maćkowi, czy on też się ucieszy, obiecaliśmy sobie że poczekamy z dzieckiem..... Może mu nie powiem?
-Obiecuj mi że nie powiesz Maćkowi, nikomu.-powiedziałam do Anvy.
-Ale Laura?!
-Obiecaj!
-Dobrze.-odpowiedziała.

     Anva

Wróciliśmy na miejsca. A Andi znikł. Zauważyłam go jak się bawi z Holi, tak słodko wyglądali, tyle szczęścia, moja siostrzyczka jest już duża, i ma rodzinę.

           Heroina 
Na weselu było cudownie, wreszcie Anva pogodziła się z Michaelem, i to mnie cieszy. Jeszcze tylko musi poznać mamę, to będzie trudne, aby ona jej wybaczyła. To nie jest moje jedyne zmartwienie, ale o drugim staram się nie myśleć, może jeszcze coś się zmieni. Oby.

Na weselu nie zostaliśmy długo, ale jedno mnie zdziwiło na nim, bo o punkt 22:00, Andi miał niespodziankę dla Anvy. Wszyscy paczyliśmy na nich, a on uklęk i wyciągnął małe pudełko z pierścionkiem. O BOŻE ON JEJ SIĘ OŚWIADCZA.

-Anva kocham Cię, wyjdź za mnie?- powiedział Andreas.
-Tak- powiedziała moja siostra, tak jakby na to czekała. Pocałowali się, a Leon który był zaproszony zaczął płakać. Pewnie ze szczęścia, on się tak łatwo wzrusza....

-------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy następny rozdział. Myślę że będzie się podobało. Pozdrawiam :)

CZYTASZ = KOMENTUJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz