Nigdy mnie nie zapomnij

Nigdy mnie nie zapomnij

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział trzynasty

W tamtej chwili byłam szczęśliwa że go mi Bóg oddał. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Tamtego popołudnia nie poszłam do domu, zostałam z nim. Choć jeszcze był trochę słaby wyglądał dobrze, zostało mu jeszcze rehabilitacje, no i jeszcze kilka dni w szpitalu. Nie byłam już zła na niego, że narażał życie. On był trochę w szoku, dlatego gdy doktor powiedział mu o tym że przez kilka miesięcy może i więcej nie mógł skakać. Heroina nam pomagała, pomogła mi, Michael pomógł Andreasowi. Oni obydwoje nas wspierali, choć sami nie mieli lekko. Przyszli do niego na odwiedziny. Andi jeszcze nie wiedział o tym, że Heroina jedzie na misje. Miała mu to sama powiedzieć, Holi nie mogła tego wiedzieć, tak mi się wydaje.Andi cieszył się na widok małej Holi, widać że ją polubił.
-To co?- zaczęła rozmowę Hera- Zostaniecie rodzicami.
-Tak bardzo się cieszę- odpowiedział Welli.
-Nie dziwię się- wtrącił Michael- mieć żonę i dziecko to naprawdę wielkie szczęście.
-Dzieci- odpowiedziałam.
-Co?- zdziwieni, razem zapytali obecni na sali, nawet Andreas.
-Byłam na badaniach, no i.....- zamilkłam- Będziemy mieli bliźnięta.
-Kochanie- lekkie łzy poleciały po policzkach mojego narzeczonego.- Naprawdę? Tak się cieszę, teraz podwójnie.
-An to gratuluje.- powiedziała Heroina.
-Dziękuje- powiedziałam- to już ósmy tydzień.
-A płeć znasz?- spytał tatuś.
-Nie, to jeszcze za wcześniej, ale nie wiem czy chcę ją znać.- odpowiedziałam.
Przez tą rozmowę bacznie przyglądałam się Michaelowi, był smutny, zamyślony i wściekły w jednym. Trochę mi ich żal, muszą patrzeć na nasze szczęście, gdy oni nawet w 2% nie są szczęśliwi. Miało być tak idealnie, a wyszło, co wyszło. Niestety trzeba żyć dalej, a poza tym Heroina nie wyjeżdża na wieczność, tylko na rok.

Andreas 

Byłem tak szczęśliwy, moja przyszła żona jest w ciąży i urodzi bliźniaki, lepiej być nie może. Heroina i Michael też wydają się szczęśliwi, w końcu mają życie jak w bajce....
Dziewczyny pojechały do domu, Holi była zmęczona, a w domu czekał Gra-y, który za niedługo ma trafić do zoo w Berlinie, oczywiście Anva będzie mogła go zabrać kiedy chce, ale w zoo będzie miał lepiej.
Michael został ze mną, chciał pogadać, wydawał się zamyślony, czyżby zdradzał Heroine, a może ona jego?
Siedzieliśmy w ciszy, ani on nie chciał zaczynać rozmowy, a ja to tym bardziej.
Wreszcie, zaczął mi mówić o jakieś misji wojskowej, nie miałem pojęcia o czym mówi, po chwili dodał:
-No i Heroina jedzie na taką misję.- zamilkł.
Milczałem. Nic nie powiedziałem, dopiero później do mnie to dotarło, nie wiedziałem co powiedzieć.
-Stary, przykro mi.- wypowiedziałem to bo nic innego nie przyszło mi do głowy.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak ja się teraz czuje, zostanę sam.
-Nie.
-Tak- odpowiedział patrząc mi w oczy.
-Nie- powtórzyłem- Masz jeszcze Holi.


--------------------------------------------------------------
Jest :P Wreszcie :) Taki trochę denny ale myślę że nie jest taki zły, no nie? :)
Pozdrawiam :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz