Nigdy mnie nie zapomnij

Nigdy mnie nie zapomnij

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział jedenasty

  Anva 
Nie zdawałam sobie sprawy z powagi jej sytuacji. Ja się ciesze z powodu mojego wesela, a ona miała się już z nami żegnać. Obiecałam jej że nikomu nie powiem, do mojego wesela. To już trzy tygodnie. Postanowiliśmy się dziś dobrze bawić.
Trochę już się przyzwyczaiłam że mam matkę ale i tak jej nie nazywałam tak. Wolałam ,,pani''. Widać było że Heroina już się do niej przyzwyczaiła.Poszliśmy na plac zabaw z Holi. Mój telefon przeszkodził nam w w zabawie. To Michael, ale dlaczego do mnie?
-Halo.
-Anva, stało się nieszczęście, Andreas.- zamilkł.
-Co Andreas?- zaczęłam się drzeć do słuchawki.
-Miał wypadek na treningu, właśnie jadę do szpitala. Nie jest chyba dobrze.
-Do jakiego szpitala, zaraz wyjdę.
-Przewieźli go od razu do Berlina.
-Ale konkretnie?
-ARGRA Klinik Berlin ulica Carmetr. 

-Co się stało?- spytała Hera.
-Andraes jest w szpitalu. Jadę.
-Ja tez, mamo zostaniesz z Holi?- zapytała Hera mamę.
-Oczywiście, to my pójdziemy na ten plac a wy jedźcie.- powiedziała mama.
-Dobra, a czy ty chcesz jechać?- powiedziała Hera
-Jak to czym, moim samochodem.-odrzekłam.
-Samolotem pojedziesz w pół godziny.
-Skąd ja teraz znajdę linie lotnicze które akurat lecą do  Berlina?
-Poczekaj. -powiedziała i już wykręcała do kogoś.
-Za 20 minut mamy być na lotnisku, załatwiłam prywatny samolot.- powiedziała Hera.
-Dziękuje.

Już po godzinie byliśmy w szpitalu. Pośpiesznym krokiem skierowałam się do recepcji i zapytałam o Andrasa, gdzie on leży.  Heroina zauważyła Michaela już nawet nie słuchałam co mówi pielęgniarka w recepcji, podeszłam do niego.
-Co z nim, gdzie on jest?- zapytałam.
-Ma operacje, trzeba czekać.
-Ale jak to się stało?- zapytałam, usiadłam i zaczęłam płakać.
-Wiatr był za mocny, miotło go, trener mu nie kazał, ale on się uparł że są dobre warunki, chciał szybko wrócić do ciebie.
-Narażał swoje życie, żeby szybciej przyjechać do mnie?! To moja wina.
-Nie, on mi powiedział o twoim stanie, nie powinnaś się obwiniać.- powiedział, i nagle Hera zareagowała na słowa Michela.
-Jakim stanie, Anva coś Ci jest?- zapytała.
-Jestem w ciąży, wczoraj się dowiedziałam, miałam ci powiedzieć ale ty mi powiedziałaś to, i nie chciałam...
-Co jej powiedziałaś?- zapytał Michael Heroine.
-Słuchaj nie jest dobrze..- przerwał jej lekarz operujący Andraesa.
-Co z nim jest- zapytałam.
-Pani pewnie to jego narzeczona? Przeprowadziliśmy już operacje, ale stan cały czas jest ciężki. Przykro ale muszę to powiedzieć....
-Co niech pan mówi..- krzyknęłam na niego.

---------------------------------------------
Dzisiejszy rozdział jest trochę tragiczny. Przykry.

A tak poza tym
KAMIL DZIŚ ZAJĄŁ 1 MIEJSCE I ODZYSKAŁ ŻÓŁTY PLASTER. JUPI!!!
GRATULUJEMY :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz