Nigdy mnie nie zapomnij

Nigdy mnie nie zapomnij

poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział dwunasty

-Może nie przeżyć tej nocy- odrzekł doktor. A ja nie wytrzymałam, wybiegłam na dwór, miałam ochotę zamknąć oczy i ich nie otworzyć. Ta wiadomość nie dotarła do mnie, albo, dotarła tylko zbyt szybko. Miałam już nigdy nie usłyszeć jego głosu, nie poczuć jego ust, i ciepła który mnie otulał w zimowe wieczory. On nie może umrzeć, jeśli to zrobi to i ja to zrobię. Jedyna rzecz która mnie by tu zostawiła to malutki Andreas, którego nosiłam w sobie.Głupi jeden skok przeważył o całym życiu, nie tylko jego, ale i naszym...
Heroina wybiegła za mną, wołając mnie abym się zatrzymała. Posłuchałam ją.
-Weź się w garść- odpowiedziała- będzie dobrze, musi być, rozumiesz. Andreas przeżyje, słyszysz?!- a w jej oczach był strach, ona sama nie wierzyła w to co mówi. Ja jej nie wierzyłam. Wierzyłam w to że Bóg pozwoli nam być razem, czy to na ziemi, czy to w niebie.
-Ale słyszałaś co doktor mówił? Ty nie masz takiego wykształcenia, i nie wiesz co mu jest.Nie wiesz co ja teraz czuję. Mam zostać samotną matką, mam żyć bez niego?
-Ty jeszcze go masz? Jeszcze nie zmarł. Teraz powinnaś być przy nim i z nim rozmawiać. Myślisz że ja mam łatwo. Za trzy tygodnie będę musiała strzelać do morderców, może i ja nie przeżyje, to jest pewne.-powiedziała Hera. Może ma racje ona musi tam jechać. Trochę te słowa podniosły mnie na duchu, ale niestety Michael wszystko usłyszał.
-Ty wyjeżdżasz na misje?- powiedział z łzami w oczach-Kiedy miałaś zamiar mi to powiedzieć, dzień przed?- odszedł a Heroina za nim.
Postanowiłam pójść do sali w której leżał Andi, cały czas spał, wszystkie rany były okropne. Cisza w sali mnie przerażała, nie wytrzymałam musiałam coś się odezwać.
- Czemu ty tak się spieszyłeś? Przecież i tak bym poczekała, ja zawsze za tobą poczekam nawet teraz, nie opuszczaj mnie, ja jestem w ciąży z tobą będziemy mieli dziecko, nie zapomnij o nas gdy będziesz tam u góry wybierał życie na ziemi czy w niebie. Proszę. Kocham Cię.- zasnęłam głową na jego dłoni.

W tym samym czasie u Heroiny i Michaela.

-Czemu mi nie powiedziałaś?- powiedział chłopak.-  Tylko nie mów że się bałaś.
-Nie bałam się.
-To dlaczego?- zaczął płakać.
-To nie było takie proste, wolałam powiedzieć kilka dni przed, żebyśmy żyli normalnie. Nie chciałam źle.
-No dobrze. Skąd taki pomysł żeby się zapisać na misje? Dla kasy, przecież nigdy ci niczego brakowało.
-Nie dla pieniędzy. Zrozum ja poszłam do wojska dlatego żeby się spełnić, zrobić coś dla kogoś, nie tylko dla siebie, a w tamten czas tylko to mi do głowy przychodziło. Przepraszam że Cie zawiodłam. Obiecuj mi że zaopiekujesz się Holi, i Anvą jak Andreas nie będzie mógł.
-Nie przepraszaj, to moja wina, zaczęliśmy szczęśliwie żyć i nie wyobrażam sobie jego bez ciebie.
Już nic nie powiedzieli. Przytulili się przyszli na korytarz przed się Andreasa, i zasnęli na fotelu.

Rano obudziły mnie jakieś głosy. Damski i męski. Weszli do sali, a ja od razu wstałam. Andreas nadal nie dawał oznak na poprawę jego stanu. Jego mama i tata to ich usłyszałam. Weszli do sali, pierw spojrzeli na ich syna a następnie na mnie.
-Anva, rozmawialiśmy z doktorem i on nam powiedział że jego stan jest cały czas stabilny, dziwi się że przeżył tą noc, ale zanim się wybudzi minie kilka dni.
Nic nie powiedziałam byłam wyczerpana, przez połowy nocy nie spałam i rozmawiałam z nim nawet nie pamiętam o czym. Oni patrzyli na mnie, chyba nie wiedzieli o tym że jestem w ciąży.
-Jestem w ciąży.- powiedziałam patrząc się w oczy dziadków mojego dziecka. Nic nie powiedzieli, uśmiechali się raz to do mnie a drugi to do leżącego Andreasa.Chyba się cieszyli.

Mijały dni, a ja cały czas siedziałam u leżącego, śpiącego Andreasa. Pięć dni po wypadku stał się cud. Jak co dzień na pożegnanie mówiłam mu słowa.
-Tylko mnie nie zapomnij.
I nic się nie zmieniło wtedy. Pocałowałam go w czoło. On otworzył oczy, pierw myślałam że mi się przewidziało, ale gdy mi odpowiedział wiedziałam że to nie są przewidzenia.
-Nigdy Cię nie zapomnę.
--------------------------------------------------------
Mój ulubiony rozdział. Jest nawiązanie do tytułu. Nie mogłam się doczekać aż opublikuje ten rozdział, więc jest od razu. Myślę że się spodoba. Całuski :*

3 komentarze:

  1. Ej tak smutno :(
    Ale rozdział świetny :D
    A ja zapraszam - nie znalazłam spamownika ,za spam przepraszam :( - na nowy rozdział http://i-believe-in-you-my-idol.blogspot.com/2014/03/2wiesz-jak-sie-nazywam-ile-mam-lat-i-z.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Kidy następny rozdział? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nw :( Teraz nie mam czasu trzecia gimnazjum ;/ postaram się w tym tygodniu ;*

      Usuń