To był on. Niebieskooki blondyn, nie mam tu na myśli Andreasa, a tak bardzo bym chciała żeby to był on, niestety. Był to Michael. Pamiętam go dobrze to on zawsze mnie prześladował, wyśmiewał, ale nasza znajomość trwała niedługo. Hera zawsze go lubiła, choć ona go nie interesowała, dziwne.
- Co ty tu robisz?- zapytałam, choć wiedziałam że zaraz mnie wyśmiej, powinnam odejść bez słowa.
- Anva nie cieszysz się na mój widok, Heroina by się cieszyła, i to dla niej były te gratulacje, przekaż jej- odpowiedział z szyderczym uśmiechem, jery jak ja go... nienawidzę.
- Za gratulacje dziękuje w imię Heroiny- przez cały czas na niego patrzyłam, w jego oczach widziałam zło wcielone.
Dzięki Bogu. Poczułam jak ktoś całuje mnie w poliko, to był Andi. Zabrał mnie za rękę i wzrok zatrzymał się na Michaelu.
- A ty co tu robisz?- spytał się Hayback.
- To już nie można przyjść do swojej dziewczyny?- zamurowało mnie.- To samo chciałbym się zapytać ciebie, ty tu nie masz co robić?- i tymi słowami mój ,,chłopak,, zgasił gnojka, a on z zaczerwienionymi ze wstydu na polikach odszedł.
- Mój chłopaku?- zapytałam z uśmiechem.
-Teraz muszę iść, ale musisz mi coś obiecać!- słuchałam dalej, byłam ciekawa co wymyśli.- Jak dziś będę na podium będziesz ze mną chodzić?
Zatkało mnie, ale zauważyłam że mówi to na poważnie. Pomachałam tylko głową co oznaczało ,,tak'' , nie byłam w stanie nic powiedzieć, łzy szczęścia nie pozwalały mi na to. Natychmiast poszłam do rodziny skoczków, byliśmy tam zaproszone przez żonę Kamila, którą dobrze poznałam. Na miejscu powiedziałam o tym Laurze, a ona zaczęła się drzeć zamiast ,,Maciek'', to ,, Andreas'' była przekonana że szczęście pozwoli być nam razem, oby.
Bacznie przyglądałam się wynikom, no i niestety Andi był na piątym miejscu, ale nie zwątpiłam w niego. Z obawy że się załamie napisałam mu SMS-a o treści ,, Nie przejmuj się, i tak Cię Kocham, Całuje i trzymam kciuki Amfetamina''. Nie wiem czy wiecie ale tak miałam na imię, Anva to mój pseudonim który wymyśliła Heroina. Wracając do zawodów. Wynik nie zmienił się do pierwszej serii, może lepiej pójdzie w drugiej....
-Dostałam odpowiedź- powiedziałam cicho ale wystarczająco alby Laura usłyszała.
- No dalej, czytaj!- odpowiedziała. Andreas napisał ,, Popatrz na mnie".- Gdzie on jest?- spytała Laura, po chwili zaczęła się drzeć- Anva spójrz!
Był tam, na ekranie. Miał kartkę z napisem ,, Anva Kocham Cię", i posłał mi całusa, chyba mi. Teraz wiedziałam nieważne jaki będzie wynik, i tak będziemy razem. Wszyscy na trybunach byli wzruszeni, razem ze mną.
Ruszyła druga seria, szybko poszło. Na piątym miejscu od końca startował Andreas. ,,Andi fruuuuń'' krzyczałam ile sił. Jest, skoczył 137, 5 metra, i zajął pierwsze miejsce. Po nim skakał Simon Amman, który skoczył 123 metrów, miał kiepskie warunki i zajął 13-15 miejsce, ostatnia trójka czyli Kot, Schlierenzauer, i lider PŚ Stoch. Teraz trzymałam kciuki razem z Laurą za Maćka i Kamila. Dobrze skoczył Maciek, wylądował na drugim miejscu, za Andreasem. Gregor którego też kojarzyłam z dzieciństwa ,źle skoczył zajął miejsce piąte.
- Teraz Kamil- powiedziałam z lekkim strachem, ale nie martwiłam się o mistrza. Poleciał dość dobrze..... Oczekiwaliśmy długi czas za miejscem który zajął Kamil. W końcu wyświetlił się numerek a ja mało nie zemdlałam. Był drugi. Cieszył się.Andi wygrał. Od razu razem z dziewczynami pobiegłyśmy aby im pogratulować.
- Gratuluje, czułeś się dziś mocny czy to raczej szczęście?- zapytałam tajemniczo.
- Wierzyłem w nas- Odpowiedział Wellinger, i pocałował mnie, a paparazzi od razu zabrało się za fotografowanie nas. byliśmy szczęśliwi, ja byłam szczęśliwa. Po ceremonii rozdania nagród,trzeba było uczcić zwycięstwo chłopaków.
Byliśmy już w restauracji, siedziałam koło Andreasa i Piotrka.
-Piotrek trochę mi przykro że zająłeś szóste miejsce- powiedziałam bo chciałam trochę podnieść go na duchu ale on zaczął się śmiać.
- Łe tam, następnym razem będzie lepiej- po tych słowach pochylił się do mnie- z jednej strony dobre jest to że nie musiałem odpowiadać na dużo pytań dziennikarz ów .- Tak to Piotrek, szczery do bólu, i śmieje się ze wszystkiego. Takiego go lubię.
Po kolacji poszliśmy wszyscy do swoich pokojów, mnie i Laurę odprowadził Andreas i Maciej.
omomomomom :3 cudowny rozdział :) mój Michie <3 jeja, jak mogłaś zrobić z niego takiego gbura? przecież on jest taki kochany <3 dobra, koniec zachwycania się Michim. czekam na czwarty rozdział. pozdrawiam gorąco i życzę dużo weny :*
OdpowiedzUsuńTo jeszcze nie koniec Michaela, mam co do niego inne plany :-)
OdpowiedzUsuń