- Gdzie ty mnie zabierasz?- zapytałam się z lekkim niepokojem.
- Uważaj pod nogi-powiedział z śmiechem w głosie.
- Jak mam uważać, jak mam zawiązane?
- Racja- odpowiedział i zabrał mnie na ręce. To było miłe....
Na miejscu byłam wyczerpana. Usiadłam.
- Już możesz zdjąć chustkę- jego cienki głos przemówił. Zobaczyłam że jestem na belce startowej skoków.
Z tego miejsca widok był nieziemski, tylko był mały problem, miałam lęk wysokości i gdy już spojrzałam na dół nogi zrobiły mi się jak wata, wtedy Andreas zabrał mnie za rękę, czułam się bezpieczna.
-Pięknie tu prawda?- zapytał z ty pięknym uśmiechem, a jego niebieskie oczy świeciły się przy blasku księżyca.
Nie byłam w stanie nic powiedzieć. On chyba to zrozumiał, też zamilkł. Siedzieliśmy tam w ciszy, obserwując widoki, to trwało tak 15 minut, później zrobiło nam się zimno i zeszliśmy z belki, i wróciliśmy do hotelu. Coś między nami zaiskrzyło, jak wtedy gdy byliśmy dziećmi.Tylko jest jeden problem, w dzieciństwie nasza więź się przerwała, teraz tego nie chcę.
Następnego dnia, po dobrze przespanej nocy, dwie koleżanki poszły na śniadanie, razem.
- Jak było?- zapytała mnie Laura, po chwili dodając-No wiesz... całowałaś się z nim?
-Laura!- głośniej nie mogła ona tego powiedzieć?- To było spotkanie było tylko w celach przyjacielskich- odpowiedziałam stanowczo, i poszłam usiąść do stołu.
-Dobrze uspokój się- doszła do mnie.
-Dobrze. A jak twoje spotkanie z Maćkiem?
- Bardzo dobrze, zjedliśmy obiad i poszliśmy do jego pokoju i....- zamilkła.
-Co i?! Laura nie mów że się całowałaś?
- Nie mogę zaprzeczyć- odpowiedziała z uśmiechem na ustach.- To tylko pocałunek,żeby uczcić nasz związek.- powiedziała niskim głosem.
Czy ona powiedziała ,,związek" to słowo mnie od zawsze przerażało, Heroina zwykle go wypowiadała gdy przychodziła z ,,bananem" na ustach, mówiła o swoich nowych chłopakach. Na szczęście się zmieniła, bądź ktoś ją zmienił. Starałam się o tym nie myśleć.
- To chyba fajnie- powiedziałam, trochę się o nią martwię.
-Chyba fajnie, Anva ja czuje się wspaniale, i wiem że to nie będzie kolejny związek który potrwa krótko, wiem że to coś więcej- a ja czułam że ta wypowiedz płynęła prosto z serca, i to mnie cieszyło.
Po śniadaniu poszłyśmy na stok, Laura miała sie spotkać z Maćkiem, a ja miałam cichą nadzieje że spotkam się z Wellingerem.
Na skoczni byli już wszyscy zawodnicy i rozgrzewali się przed serią treningową.
Maciek razem z chłopakami dobiegli do nas, ale nigdzie nie widziałam Andreasa. Próbowałam o tym nie myśleć, może miał jeszcze trening.
-Cześć Anva- przywitał mnie Piotrek, jak zawsze z uśmiechem na twarzy, trochę przerażał mnie on ale od małego go znam i wiem że zawsze był zwariowany i śmiał się ze wszystkiego, to jest jego urok.
- Hej Piotrek, jak tam u Ciebie nie mieliśmy okazji powspominać.
- A..... po staremu, no trudno się mówi, jeszcze będzie czas, Wczoraj Cię widziałem z Wellingerem na obiedzie. Czyżby stara miłość nie rdzewieje?
- Nie, to było tylko spotkanie żadna randka- powiedziałam, a w głębi serca myślałam że coś z tego będzie.
Tę myśl przeszkodził mi dzwonek telefonu, dzwoniła do mnie Heroina.
- Halo Anva, słyszysz mnie- zapytała mnie, choć z jej strony słuchawki był ,,dość,, głośno.
- Tak, a ty mnie.
- No tak sobie, ale posłuchaj, masz do czynienia z mistrzynią olimpijską w biegach narciarskich stylem łyżwą, jesteś ze mnie dumna?- zapytała, a w jej głosie wyczuwałam tęsknotę, pewnie za mną.
- Bardzo-powiedziałam z łzami w oczach- Gratuluję siostrzyczko, bardzo cie kocham, po chwili zorientowałam się że Kamil chyba też wie o tej szczęśliwej nowinie, i prosi mnie o telefon aby z nią porozmawiać, w końcu to jest jej najlepszy przyjaciel.
- Podam ci teraz Kamila, chcę z tobą pogadać- nawet nie usłyszałam odpowiedzi, już Kamil zabrał mi telefon.
-Gratuluję- usłyszałam głos dochodzący za moich pleców.
Z tego miejsca widok był nieziemski, tylko był mały problem, miałam lęk wysokości i gdy już spojrzałam na dół nogi zrobiły mi się jak wata, wtedy Andreas zabrał mnie za rękę, czułam się bezpieczna.
-Pięknie tu prawda?- zapytał z ty pięknym uśmiechem, a jego niebieskie oczy świeciły się przy blasku księżyca.
Nie byłam w stanie nic powiedzieć. On chyba to zrozumiał, też zamilkł. Siedzieliśmy tam w ciszy, obserwując widoki, to trwało tak 15 minut, później zrobiło nam się zimno i zeszliśmy z belki, i wróciliśmy do hotelu. Coś między nami zaiskrzyło, jak wtedy gdy byliśmy dziećmi.Tylko jest jeden problem, w dzieciństwie nasza więź się przerwała, teraz tego nie chcę.
Następnego dnia, po dobrze przespanej nocy, dwie koleżanki poszły na śniadanie, razem.
- Jak było?- zapytała mnie Laura, po chwili dodając-No wiesz... całowałaś się z nim?
-Laura!- głośniej nie mogła ona tego powiedzieć?- To było spotkanie było tylko w celach przyjacielskich- odpowiedziałam stanowczo, i poszłam usiąść do stołu.
-Dobrze uspokój się- doszła do mnie.
-Dobrze. A jak twoje spotkanie z Maćkiem?
- Bardzo dobrze, zjedliśmy obiad i poszliśmy do jego pokoju i....- zamilkła.
-Co i?! Laura nie mów że się całowałaś?
- Nie mogę zaprzeczyć- odpowiedziała z uśmiechem na ustach.- To tylko pocałunek,żeby uczcić nasz związek.- powiedziała niskim głosem.
Czy ona powiedziała ,,związek" to słowo mnie od zawsze przerażało, Heroina zwykle go wypowiadała gdy przychodziła z ,,bananem" na ustach, mówiła o swoich nowych chłopakach. Na szczęście się zmieniła, bądź ktoś ją zmienił. Starałam się o tym nie myśleć.
- To chyba fajnie- powiedziałam, trochę się o nią martwię.
-Chyba fajnie, Anva ja czuje się wspaniale, i wiem że to nie będzie kolejny związek który potrwa krótko, wiem że to coś więcej- a ja czułam że ta wypowiedz płynęła prosto z serca, i to mnie cieszyło.
Po śniadaniu poszłyśmy na stok, Laura miała sie spotkać z Maćkiem, a ja miałam cichą nadzieje że spotkam się z Wellingerem.
Na skoczni byli już wszyscy zawodnicy i rozgrzewali się przed serią treningową.
Maciek razem z chłopakami dobiegli do nas, ale nigdzie nie widziałam Andreasa. Próbowałam o tym nie myśleć, może miał jeszcze trening.
-Cześć Anva- przywitał mnie Piotrek, jak zawsze z uśmiechem na twarzy, trochę przerażał mnie on ale od małego go znam i wiem że zawsze był zwariowany i śmiał się ze wszystkiego, to jest jego urok.
- Hej Piotrek, jak tam u Ciebie nie mieliśmy okazji powspominać.
- A..... po staremu, no trudno się mówi, jeszcze będzie czas, Wczoraj Cię widziałem z Wellingerem na obiedzie. Czyżby stara miłość nie rdzewieje?
- Nie, to było tylko spotkanie żadna randka- powiedziałam, a w głębi serca myślałam że coś z tego będzie.
Tę myśl przeszkodził mi dzwonek telefonu, dzwoniła do mnie Heroina.
- Halo Anva, słyszysz mnie- zapytała mnie, choć z jej strony słuchawki był ,,dość,, głośno.
- Tak, a ty mnie.
- No tak sobie, ale posłuchaj, masz do czynienia z mistrzynią olimpijską w biegach narciarskich stylem łyżwą, jesteś ze mnie dumna?- zapytała, a w jej głosie wyczuwałam tęsknotę, pewnie za mną.
- Bardzo-powiedziałam z łzami w oczach- Gratuluję siostrzyczko, bardzo cie kocham, po chwili zorientowałam się że Kamil chyba też wie o tej szczęśliwej nowinie, i prosi mnie o telefon aby z nią porozmawiać, w końcu to jest jej najlepszy przyjaciel.
- Podam ci teraz Kamila, chcę z tobą pogadać- nawet nie usłyszałam odpowiedzi, już Kamil zabrał mi telefon.
-Gratuluję- usłyszałam głos dochodzący za moich pleców.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz